Widzisz wiadomości znalezione dla hasła: śmierć przez powieszenie





Temat: Poznaj islam: dżihad
Gość portalu: Jerzy napisał(a):

> O wiele wazniejsza wydala sie mu konfrontacja ideologiczna.
> A wiec sprawa "mieszania sie " cywilizacji …
> Czy tez dzis tak modna ideologia "euro-islamu".
> Co Qutb uwaz za niemozliwe.
> I w czym mial racje.
>
> Bo to sprawa zachowania wlasnej tozsamosci i pokoju wewnatrz spoleczenstw.
> Ale Qutb chcial cos wiecej. On chcial wprowadzic prawo szariatu w miejsce
> liberalnego(choc pozostajacego na papierze) ustawodastwa w panstwach
arabskich.
> Renowacja mialy sie zajac "kamienie miliowe" - najbardziej ideowa
awangarda
> jego uczniow.To oni, jego uczniowie mieli wskrzesic kalifat i rozprawic sie
> z "hipokrytami i falszywymi muzulmanami".
> Najpierw w krajach arabskich.
> Pozniej na calym swiecie.
> Oczywiscie, przede wszystkim, w Europie.
>
> Szariat jest tu narzedziem pierwszorzednej wagi, poniewaz "jest wyzwoleniem"
> z "despocji prawa ludzkiego". Szariat to prawo boskie, a wiec doskonale.
> Obficie cytujac Koran ( w wykladni ktorego jest najwyzszej klasy
specjalista),
> Qutb, uwaza calkiem serio, ze "zycie za zycie, oko za oko i zab za zab" jest
> sprawa zupelnie oczywista. Tak samo, jak ukamieniowanie cudzoloznicy ,
> bo "cudzoloznictwo oznacza atak na honor i pogarde dla swietosci oraz
zacheca
> do rozwiazlosci w spoleczenstwie". Kara: ukamieniowanie lub w przypadku osob
> niezameznych i wspolzycie plciowe bez slubu - biczowanie do 100 uderzen, co -

> jak zauwaza pogodnie - "moze byc smiertelne".
> To samo za falszywe zeznania - 80 kijow.
> Dla tych, co zagrazaja ogolnemu bezpieczenstwu w spoleczenstwie jest
> kara "lzejsza": obciecie dloni, stop lub "banicja z kraju".
>
> Dla tego arabskiego intelektualisty szariat oznaczal wolnosc sumienia, choc
> mialaby to byc wolnosc od falszywych doktryn, nie uznajacych Boga. Czyli
> wolnosc od wspolczesnej schizofrenii. Mialby to byc ideal i wolnosc
> czlowieka.Wizja wieksza i doskonalsza, niz komunizm czy jakas inna doktryna.
> Doskonalsza, bo boska.
> Ale czy mozliwa do przeprowadzenia bez zaprowadzenia najpierw absolutnej
> dyktatury?
> Bo jakze inaczej zaprowadzic ekstremalny despotyzm?
>
> Qutb i jego uczniowie nie byli maniakami czy wariatami. Ich idee sie dzis
znow
> szeroko dyskutuje w intelektualnych arabskich kregach.
> Wbrew temu, co tu wypisuja forumowi "znawcy kultury islamu".
> Nie dziwmy sie im: to takze jego, Qutb,a, uczniowie choc nosza na codzien
> maseczke liberalow - demokratow.
>
> Ale kim Qutb?
> Arabskim intelektualista, zaczynajacym swoja kariere szubienicznika od
> marksizmu(co tez jest typowe). Pisal powiesci, wiersze a nawet ksiazki
fachowe
> o…krytyce literackiej, wydana na Zachodzie (bo gdziez by indziej potrafiu
> ono
> docenic rzeczy naprawde dobre). Byl nawet i studiowal w USA w Colorado na
> uniwersytecie, na ktorym zrobil magisterium.
> Pozniej powrocil do rodzinnego Kairu ( a byly to czasy Nassera) i zajal sie
> opracowywaniem wlasnej, odmiennej od nasserowskiej, rewolucji.
> Po przewrocie Nassera zostaje na krotko uwieziony z innymi "Bracmi
> Muzulmanskimi" (jego brat ucieka wtedy do Saud - Arabii i zostaje z miejsca
> wykladowca islamu na uniwerystecie. Rzecz godna uwagi: wsrod jego uczniow
> zasiada na lawie Osama bin- Laden. Ten sam, ktory pozniej, jako jeden
> z "kamieni milowych" wyplynie w Afganistanie i zorganizuje Al-Kaide),
uwolniony
>
> na wskutek zakulisowych naciskow…arabskich intelektualistow, ponownie uwi
> eziony
> (juz na dluzej - odmawia propozycji zorganizowania ucieczki za granice) i
> skazany na smierc przez powieszenie(trudno mu odmowic odwagi za gloszone
> przekonania).
> Wlasnie podczas tego dlugiego, powtornego uwiezienie napisal Qutb swe
dzielo "W
>
> cieniu Koranu".
>
> Ktore poi dzien dzisiejszy jest kamieniem wegielnym wspolczesnej arabskiej
> mysli intelektualnej.
> I najwiekszym osiagnieciem nauki arabskiej.
> Wlasciwszym tytulem "W cieniu Koranu" bylby tytul: " Koran- dzielo Szatana".
> (J)
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
>
Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: "Baranina" popełnił samobójstwo
Gość portalu: MagdaEriksfru napisał(a):

> Proces sadowy "Baraniny"nie interesowal mnie zupelnie.Tak
samo
> jak i to kim on byl, gdzie mieszkal i czym sie zajmowal.Nie
> interesowal az do dzisiaj do momentu w ktorym przeczytalam
> wiadomosc o jego tragicznej smierci.Tragicznej jako ze smierc
> poprzez powieszenie zawsze jest tragiczna.Czy to bylo
> samobojstwo czy zabojstwo nie wiemy i nie jestem pewna czy
> kiedykolwiek dowiemy sie. Przeczytanie roznych sprzecznych
> wypowiedzi gosci internetu na temat denata wzbudzilo moje
> zainteresowanie.Wyszukalam pare dawnych artykulow (na
internecie)
> i z ich tresci dowiedzialam sie paru ciekawostek.Stwierdzilam
> wiec ze "Baranina" nie jest zaszczutym,prawym i poczciwym
> czlowiekiem jak twierdza niektorzy goscie internetu (
cielecina
> i slonina itp.).
> Prze wyjazdem na zachod byl on zwiazany z kradzieza i
przemytem
> samochodow.W roku 1990 przemyt z Czechoslowacji do Polski
> alkoholu na sume 4 mil.zl.Rozeslano za nim list gonczy i
> aresztowano w Belgii w 1994.i deportowano do Polski gdzie na
> podstawie falszywego orzeczenia lekarskiego o zaburzeniach
> psychicznych zostal zwolniony z aresztu.Oczywiscie nie byl
glupi
> zeby czekac na nastepny nakaz aresztowania tylko zwial za
> granice.W r.1995 zostal skazany w Niemczech za przemyt
> papierosow.Mial szczescie nie siedzial. Wspomine rowniez o
> zwiazkach z producentami narkotykow(ecstasy)w Polsce .W r.2000
w
> grudniu policja zlikwidowala produkcje i przejela 170.000
> tabl.ecstasy przygotowanych do przemytu.
> Oczywiscie pan "Baranina" wiele lat wspolpracowal jako agent
> (donosiciel)w EDOK w Austrii.Mial dobre kontakty i za
> odpowiednia oplata uzyskal obywatelstwo austriackie.Dzieki
> wspolpracy z EDOK mogl likwidowac swoja konkurencje(przemyt) w
> Wiedniu.
> Nie nalezy rowniez zapominac o zleceniu zabojstwa jego kuzyna
(?)
> i bliskiego wspolpracownika bylego min.sportu Debskiego.Dzieki
> tej ostatniej sprawie zostal skazany na kare wiezienia i
> siedzial w celi w ktorej go znaleziono powieszonego.Jeszcze
raz
> zadaje sobie pytanie ;czy jest to SAMOBOJSTWO???
> Nie jestem zachwycona jego smiercia .Jest mi bardzo przykro
gdy
> ludzie umieraja,ale nie moge zrozumiec ze ktos moze go nazwac
> czlowiekiem PRAWYM i POCZCIWYM. Zaszczutym??-to jest mozliwe.
> Pozostaje nam tylko zlozyc kondolencje jego Rodzinie.Prawdy
> chyba nigdy sie nie dowiemy.


Magda, oni sie nabijaja! Ten Slonina i Cielecina.
Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Jaruzelski - kultura osobista, rozkosz władzy i...
cytrynowe piszesz:
Gdyby ktoś chciał................:
W Gazecie Wyborczej mamy listę zatytuowaną:Ofiary Stanu
Wojennego.Jak wiadomo trwał stan wojenny od grudzień 1981-
lipie1983.W zestawionej liscie mamy różne nazwiska,różne przyczyny
smierci i co najciekawsze nawet lata po zakończeniu stanu wojennego
tj1984,1985,1986,1987,1988,1989.O ile każda smierc jest tragedią dla
rodziny i bliskich,to nie każda nosi w sobie znamiona politycznej
represji i co oczywista,nie każda wynikła z bezposrednich działań
ZOMO czy SB.Szczególnie dla mnie niejasnym jest podciąganie pod
ofiary stanu wojennego osób,ktore zeszły z tego swiata w latach
następnych.Gdyby IPN zadał sobie choc trochę trudu,oddzieliłby
ofiary stanu,od ofiar czy osób zmarłych po okresie stanu
wojennego,wirygodnośc tej instytucji byłaby pewnie dużo większa.A
może chodziło tu raczej o liczbę niż o prawdę historycznaq.Zajmijmy
się listą od roku 1984,a w niej mimo wszystko naciąganymi
przyczynami smierci wg.nazwisk:Ryszard Kowalski-wg.opinii znajomych
z Huty Katowice popadł w depresje.Wg.zródeł IPN zginąl z rąk
SB.Topielec data smierci miedzy 7.02.1983 a 3 marca tego roku.
Dominikanin Stanisław Kowalczyk.Ciężko ranny w wypadku samochodowym,
sam prowadził.Nawet IPN nie podaje ,że stwierdzono tu działańia
SB.I co ciekawe zmarł w kilka tygodni po tym wypadku /koło Mogilna/..
Zbigniew Szymanski.Nikt nie wie dokładnie kiedy i gdzie zmarł.Cos
tam mówi się o pobiciu przez ZOMO.Nie odszukano jego rodziny i nie
uzyskano potwierdzenia !.
Bernard Łyskawa-zmarł na atak serca na ulicy w Krakowie.Nie
stwierdzono /IPN/.,że to od pobicia przez MO,czy SB.Wiadomo,że od
klku lat chorował na serce.Rok 1983 maj.
Janina Drabowska mieszkanka Nowej Huty.Zmarła 31 sierpnia 1983 jak
podaje IPN od gazu łzawiącego ?Zaawansowana astma !
Henryk Wasiluk dn.25 listopada 1983 roku samobójstwo przez
samospalenie.O tym informują swiadkowie widzący to zajscie.
EDYTA HNAT lat 8 zgineła w dniu 29 marca 1984 w Jarosławiu od kuli
wystrzelonej przez pijanego milicjanta zabawiającego się strzelaniem
do lampy.
Paweł Sztencel w dniu 22 grudnia 19 latek został zatrzymany i
dowieziony na komisariat,gdzie zmarł na astmę sercową.Przyczyna
zatrzymania nie jest dokładnie znana.Nie był działaczem.
Pop cerkwi prawosławnej znaleziony w lesie koło Zabłudowa w dn.20
czerwca 1985.Smierc przez powieszenie.Jak do tej pory IPN nie
podaje,że stwierdzono działanie osób trzecich.
22 letni Jan Krawiec z Kaliny k/Miechowa.Zatrzymany w dn.30
pazdziernika 1985 wg.oficjalnej wersji powiesił się w areszcie w
Miechowie.Sprawa nie wyjasniona.
Następny samobójca.Dariusz Kasprowski w dn.9 grudnia 1985 powiesił
się w Zakładzie Karnym w Koronowie.Nie podaje się przyczyn za ktore
trafił do tego zakładu.
Stanisław Bulko z Zamoscia.Pobity przez zwolnionych za pijanstwo i
złodziejstwo pracowników Zakł.Remontowego PTTK w Zamosciu.Podaje
się,że byli to ormowcy.To już mocno naciągana polityczna teza.
Jeszcze jeden samobójca:Marian Klupczynski pijany 17 latek z zespołu
Szkół Zawoddowych w Sremie.Zatrzymany powiesił się 12 listopada
1988.Zostawił list.Nie był żadnym działaczem.
Stefan Niedzielak -ksiądz znaleziony z licznymi urazami w dn.20
stycznia 1989 we własnym mieszkaniu.Mimo,że stwierdzono zaginięcie
gotówki i precjozów z mieszkania/co mogłoby swiadczyc o napadzie
rabukowym/zakwalifikował to IPN jako mord polityczny.Sprawa jednak
nie wyjasniona do tej pory.
Kś.Stanisław Suchowolec.znaleziony we własnym mieszkaniu 30 stycznia
1989 roku w pokoju w którym powstał pożar od zapalenia
grzejnika.Lekarze stwierdzili zgon w wykiku zatrucia CO.Prokuratura
nie stwierdziła obrażeń innych, swiadczących o działaniu osób
trzecich.IPN zakwalifikował to jako zbrodnie stanu wojennego ???
Dlaczego o tym j.w.ano dlatego,że żadna zbrodnia nie powinna uledz
zatarciu.Nie powinna uledz zapomnieniu.Należy domagac się
wyjasnień.Nie należy jednak podciągac wszystkiego pod zbrodnie stanu
wojennego.Dlatego jeżeli wiesz więcej na te tematy,podaj
konkrety.Nie interesują mnie wypociny nawiedzonych.Tylko prawda może
nas wyzwolic ! Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Dramatyczny koniec kochanków.
Opisze te historie w skrocie oczywiscie, tyle co zapamietalem z tego dokumentu.
Mala byla belgijska Zydowka, znali ja w obozie wszyscy, bo pelnila role gonca.
Byla bardzo lubiana, mimo warunkow czesto usmiechnieta, zadbana, starala sie
dawac ludziom nadzieje. Zakochala sie w Polaku - Edku. Spotykali sie w
szpitalnym obozie na bloku 30. O ich goracej milosci wiedzial caly oboz, mimo
tego, co ich otaczalo, kochali sie mocno. Inni wiezniowie mieli rozne zdanie na
temat ich zwiazku. Jedni uwazali, ze pieklo obozu to nie miejsce na okazywanie
milosci, inni widzieli w tym skrawek prawdziwego zycia, symbol uczucia, ktore
zwycieza wszystko.

Mala i Edek postanowili uciec. Ich ucieczka byla chyba najbardziej
spektakularna w historii obozu. Edek zdobyl mundur esesmana i po prostu na
oczach straznikow, w bialy dzien wyszli z obozu - Edek jako esesman prowadzacy
wiezniarke (Mala niosla na glowie umywalke). Jak stwierdzil jeden z
wiezniow: ""To było coś wspaniałego. Nie było drugiej takiej ucieczki, żeby
uciekł Polak i Żydówka. I żeby było wiadomo, że się kochają..." Przez kilka dni
przedzierali sie przez lasy w kierunku granicy. Nie mieli jedzenia. Mala byla
skrajnie wycienczona i nad granica slowacka postanowila, ze zajdzie do jakiegos
sklepu kupic chleb za zloty drobiazg, ktory wyniosla z obozu. Edek czekal w
lesie. Ekspedientka widzac wycienczona Zydowke zawiadomila zandarma, ktory
zlapal Male i tak czekali w sklepie na patrol. Kochankowie przyrzekli sobie
wczesniej, ze bez wzgledu na to, co sie stanie zawsze beda razem. Tak wiec Edek
czujac, ze cos jest nie tak, wyszedl z ukrycia i przyszedl do sklepu prosto w
rece Niemcow. Oboje zostali odeslani do obozu.

Cala noc przed egzekucja slychac bylo spiew kochankow uwiezionych w jednym
budynku. Niemcy byli rozwscieczeni - ucieczka, sposobem ucieczki i tym, ze nie
moga odebrac ludziom prawdziwej wolnosci czyli milosci. Przyszedl specjalny
rozkaz z Berlina. Edek zostal skazany na smierc przez powieszenie a Mala jako
Zydowka zostala skazana na smierc przez spalenie zywcem w piecu. W dzien
egzekucji zrobiono dwa apele jednoczesnie w meskiej i w zenskiej czesci obozu.
Edek nie dal sie zabic oprawcom - sam wykopal spod siebie stolek. W tym samym
czasie na apelu odczytywano wyrok na Male przez spalenie zywcem. W czasie jego
odczytywania Mala wyjela tepa stara zyletke i przeciela sobie zyly na wysokosci
lokcia. Zaczela sie wykrwawiac i Niemcy obawiajac sie, ze nie zdaza wypelnic
rozkazu wlozyli ja na nosze i zaniesli do pieca. Do dzis nie wiadomo, czy
spalono ja zywcem, czy tez "zdazyla" umrzec, czy tez dobil ja ktos litosciwy.
Taki byl final tej pieknej, tragicznej historii...

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Berlin - Moskwa
Polscy policjanci to równe chłopaki...
Praca polskiej policji.

W Polsce nie ma stałych punktów kontrolnych, jak w Rosji – oni dyżurują na drogach.
Prawie zawsze stoją w terenach zabudowanych – tylko w odległości ok. 50 km od
granicy można spotkać policję w ruchu na trasie.
W Polsce ograniczenia prędkości 90 i 60 na godz. [tekst z kwietnia – przyp.
Mejson].
Pomiędzy miejscowościami, na niezabudowanym, śmiało można lecieć 100-120, a
nawet więcej. Co z tego , skoro zabudowane są jedne po drugich, rzadko w
odległości większej niż 15 km . Tylko, co się rozpędzisz i już musisz hamować –
wybija z rytmu.
Na zabudowanych jednak policjanci stoją i tną za szybką jazdę.
Dawniej – ponad 10 lat temu, policja strasznie odnosiła się do niemieckich i
rosyjskich kierowców. Zatrzymywali gdzie chcieli i znajdowali co chcieli. Trudno
jeździło się wtedy po Polsce.
Teraz to już opowieści staruszków. Władze wprowadziły porządek - policja nie
zatrzymuje dla zabawy i pieniędzy, nie szarpie niepotrzebnie nerwów.
Ale jeśli cię zatrzymają nawet za głupie przewinienie, potrafią cię przycisnąć.
Za to, żeś Niemiec albo Rusek.

Oni zawsze pracują w parach – jak w hollywoodskim scenariuszu – grają dobrego i
złego glinę.

Zaczyna zawsze starszy stopniem, ten zły – pokazuje, kto tu rządzi.
I dowiadujesz się, że za to co zrobiłeś, należy ci się co najmniej śmierć przez
powieszenie. Że konfiskują samochód, ciebie ześlą na Syberię, a mandat taki
wysoki, ze sfinansowałbyś paliwo na Marsa i z powrotem.
Pierwszym razem to naprawdę może wstrząsnąć człowiekiem.

Potem zaczyna się najciekawsze – zły glina odchodzi a zaczyna działać dobry.
Zaczyna rozmawiać przyjaźnie, tłumaczy, że starszy ma kiepski humor, boli go
ząb, żona wkurzyła czy coś tam jeszcze. A tak w ogóle, to on jest równiacha. I
że zawsze można się dogadać.
Od tej chwili zaczyna się twoja rola. Trzeba ostrożnie spytać, nie wspominając o
pieniądzach, jak można się dogadać. Podaną kwotę można śmiało dzielić przez dwa
i zacząć się targować. Maksymalna kwota „porozumienia” to ok. 30-40 Euro w
okolicach niemieckiej granicy, przy białoruskiej już taniej. A i policjanci w
pobliżu Białorusi są bardziej miękcy i się tak nie czepiają.

A tak w ogóle polscy policjanci to równe chłopaki. I pomogą i nie czepiają się
zanadto. Jak zatrzymają tylko do kontroli, to nie wymyślają problemów. Chociaż
kontrolują często samochody na niemieckich numerach, nawet daleko od granicy.
Wtedy musisz się przygotować na ciągłe zatrzymywanie.

cdn...

(Колпаков Олег Леонидови)
Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: "chłopcy dokuczali Ani i ona uciekła do domu"
Dyskusja jest bardzo obszerna, tragedia bardzo rozdmuchana medialnie poruszya
wszystkich ale...
1. Gwałty zbiorowe (bo był to w zasadzie zbiorowy gwałt bdokonany publicznie)
istniały duzo wczesniej i, cokolwiek by o nich nie sadzić, poza gwałconymi
muzułmankami nie prowadza one na ogól do samobójstwa. Czyli dziewczyna została
wychowana, jak muzułmanka.

2. Nie wyobrazam sobie, zeby cos takiego odbywało sie w grobowym milczeniu.
a) gdzie byli nauczyciele, ze nie reagowali na hałas?
b) dlaczego ani jedno ze swiadków nie próbowało ratowac dziewczyny ani nie
zawołało pomocy?

Wniosek: mentalność całej klasy pozostawia wiele do zyczenia. Albo sa nieczuli
na to, co sie dzieje z drugim człowiekiem, albo zastraszeni albo sa tacy sami,
jak napastnicy, czyli cała klasa nadaje sie pod sąd razem z nauczycielami i
dyrekcją. Ja dodałabym jeszcze rodziców całej tej klasy. Jestem zdania, ze za
czyny nieletnich rodzice powinni ponosic odpowiedzialność niezaleznie od
osobistej odpowiedzialności tych nastolatków.

A teraz astrologia. Wszyscy zwracają uwage na koniunkcję Mars/Wenus na ingresie
w Skorpiona. Nikt nie zwrócił uwagi, ze to była koniunkcja obu tych planet ze
Słońcem z dokładnością poniżej 1 stopnia, a wiec i Mars i Wenus były "spalone".
Oznacza to, ze zarowno marsowa agresja, jak wenusowe pragnienie bycia
nietykalna księzniczką, jak i erotyczne napiecie koniunkcji Wenus/Mars były pod
działaniem oślepiających (zaslepiających) promieni słoneczynch, bez kontaktu ze
światem zewnetrznym, czyt. pod działaniem wszechpotęznego, zaslepiającego ego.
Ani jednej planety nie bylo wowczas w zywiole ziemi! Kompletny brak rozsadku, a
w przypadku dziewczyny "gruntu pod nogami" ("przypadkiem" wybrała akurat smierc
przez powieszenie).
Jak by nie było, taki tranzyt, nawet bardzo precyzyjnie trafiający w horoskopy
wszystkich zainteresowanych, to za mało, zeby wywołac takie skutki.
Pokolenie 14-latkow to pokolenie koniunkcji Uran/Neptun. Ma ono obecnie
opozycję Saturn/Saturn, czyli wakacje i poczatek szkoły spedzilo pod działaniem
polkrzyża Jowisz=Saturn/Neptun. Jowisza maja teraz na Plutonie, a Plutona w
wezle ksiezycowym. Mozna podejrzewac, ze wszyscy zainteresowani mieli te punkty
powiazane z planetami osobistymi.
14-latki wychowywane były prawdopodobnie przez pokolenie obecnych 40-latków...
pokolenie z uranoplutonem (poczatki mody na "bezstresowy" chów dzieci -
wychowaniem trudno to nazwać) wychowuje pokolenie uranoneptunowcow. Rodzice
niezalezni, dzieci nierozumiane. Rodzice tego pokolenia przeżywaja
wlasnie "kryzys wieku sredniego" - opozycja Uran/Uran, kwadratura
Jowisz/Jowisz, zblizajaca sie opozycja Saturn/Saturn zażąda odpowiedzialności
za siebie i za dotychczasowe wychowanie dzieci...
Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Dwie kule Gawriły Principa
Dwie kule Gawriły Principa 4
Wycieczki, jak zwykle, robią sobie zdjęcia na tle kabrioletu, którym czeski
szofer Leopold Lojka wiózł przed dziewięćdziesięciu laty na śmierć człowieka,
od którego zależały losy świata. Lojka od 1926 r. spoczywa na cmentarzu w
rodzinnym Brnie, ale jego pojazd (oryginał stoi w Muzeum Armii w Wiedniu) jest
niezniszczalny mimo udziału w kilku karambolach. W sumie w tzw. przeklętym
kabriolecie zginęło od czasu Sarajewa 16 osób!

23 października 1914 r. 25 oskarżonych w procesie o zabójstwo w Sarajewie
powstało z miejsc, by wysłuchać wyroku. Gawriło Princip, który w dniu zamachu
miał 19 lat i 11 miesięcy (do pełnoletności brakło miesiąca), został skazany na
20 lat ciężkiego więzienia, jeden post miesięcznie oraz twarde łoże i izolację
w pokoju bez światła 28 czerwca każdego roku. Podobne kary wymierzono wszystkim
niepełnoletnim zamachowcom. Dziewięciu oskarżonych uniewinniono, pięciu innych
skazano na śmierć przez powieszenie. Wobec dwu z nich cesarz skorzystał z prawa
łaski, na trzech wyrok wykonano.

Jak wspominał austriacki kat państwowy Alojzy Zajfrid, wszyscy do ostatniego
momentu zachowywali się godnie. „Któryś z tej trójki, nie pamiętam który,
powiedział mi: Proszę tylko, by pan nie męczył mnie długo. – Może pan być
spokojny, zęby zjadłem w swoim zawodzie, nie potrwa to nawet sekundy”.

2 grudnia 1914 r. konwój wiozący Principa oraz dwu innych głównych oskarżonych,
Czabrinovicia i Grabeca, wyruszył z sądu okręgowego w Sarajewie do służącej za
więzienie twierdzy Terezin w zachodnich Czechach. Choć jechali w specjalnym
wagonie ze szczelnie zapuszczonymi okiennicami, w Wiedniu trzeba było
interwencji wojska, by opanować rozhisteryzowany, dyszący żądzą mordu tłum.

W Terezinie już czekały na nich specjalnie przygotowane cele. Samotka, czyli
znajdująca się na końcu korytarza, pozbawiona okna izolatka Gawriły Principa
przy I podwórku tzw. Małej Twierdzy zachowała się do dziś; niedawna olbrzymia
powódź uszkodziła jedynie podłogę. Cela – przed którą ongi przez całą dobę stał
wartownik z bagnetem na karabinie – jest lilipucia i kiedyś musiało tu być
przeraźliwie zimno. Podobno Gawriło Princip ogrzewał chudym kocem przede
wszystkim 10-kilogramowe kajdany, którymi był przez całą dobę przykuty do
ściany – by lodowate żelazo nie parzyło mu nóg.

Najwierniejsza pamięci Principa jest ambasada jugosłowiańska (dziś Serbii i
Czarnogóry), która rokrocznie składa pod drzwiami celi wiązankę kwiatów. Hołd
człowiekowi, który nigdy nie zwątpił w potrzebę jedności południowych Słowian.


Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: IRAK
Chemiczny Ali znowu na śmierć-GW
wyborcza.pl/1,75477,6017479,Chemiczny_Ali_znowu_na_smierc.html
Chemiczny Ali znowu na śmierć
Marta Kazimierczyk

Iracki sąd wydał drugi wyrok śmierci na generała Alego Hasana al
Madżida. Tym razem został skazany za stłumienie szyickiego powstania
po wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 r.
Generał zwany "Chemicznym Alim" zostaje skazany na śmierć przez
powieszenie za mordy dokonywane z pełną świadomością i zbrodnie
przeciwko ludzkości - mówił wczoraj sędzia Muhammad Urajbi al
Chalifa, szef specjalnego trybunału powołanego do sądzenia
najważniejszych urzędników Saddamowskiego reżimu.

Nie po raz pierwszy "Chemiczny Ali" usłyszał, że zawiśnie.
Identyczny wyrok dostał w czerwcu 2007 r. za ludobójstwo i zbrodnie
przeciw ludzkości. Został wtedy uznany za winnego użycia broni
chemicznej (stąd jego przydomek) na irackich Kurdach.



Kuzyn Saddama Husajna, który w czasie jego dyktatury był szefem
wywiadu i ministrem obrony, w 1988 r. dowodził irackim wojskiem w
czasie antykurdyjskiej kampanii "Anfal" ("Łupy"). To on kazał
zrzucić bomby z gazem musztardowym na kurdyjską wieś Halabdża.
Zginęło wtedy 5 tys. ludzi, a w sumie w czasie całej operacji
pacyfikacji - nawet 180 tys. irackich Kurdów. Tysiące uciekły do
Turcji, prawie 3 tys. wiosek zrównano z ziemią lub spalono.

Po amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 r. "Chemiczny Ali" trafił na
piąte miejsce listy najbardziej poszukiwanych urzędników dawnego
reżimu, a w sierpniu 2003 r. został aresztowany.

Wyrok z 2007 r. nie został wykonany z powodu prawnych wątpliwości co
do tego, kto ma zdecydować o przebiegu egzekucji.

W obydwu procesach "Ali" uparcie twierdził, że nie ma sobie nic do
zarzucenia. - Nie popełniłem żadnej zbrodni, tłumiłem nielegalny
bunt przeciw legalnej władzy - tłumaczył generał. Sąd skazał też
wczoraj na śmierć za udział w tłumieniu powstania szyitów inną grubą
rybę rządzącej za czasów Saddama partii BAAS - Abd al Ganiego Abd al
Gafura. - Skończyć z amerykańsko-perską dyktaturą! - krzyczał w
czasie odczytywania wyroku. - Zamknij się brudny baasisto! -
odpowiedział mu sędzia al Chalifa.

Ten sam trybunał skazał wczoraj dziesięciu innych zbrodniarzy z lat
70. i 80. Czterech dostało dożywocie, sześciu spędzi za kratkami 15
lat. W ten sposób zakończył się trzeci z pięciu procesów przeciwko
byłym przywódcom Saddamowskiego reżimu. Dwa inne nadal trwają, w tym
proces byłego irackiego wicepremiera Tarika Aziza oskarżonego m. in.
o wymordowanie dziesiątek handlarzy za spekulowanie cenami żywności.

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Z czym się wam kojarzy Artur Zawisza ?
cytuję:

ZAWISZA ARTUR CZARNY (1808-1833) powstaniec, działacz narodowy, uczestnik
wyprawy Zaliwskiego.

Ur. 24 XI 1809 (wg in. źródeł w 1808) w majątku Sobota nad Bzurą. Był
synem szlachcica Jana Gwalberta Cypriana Zawiszy Czarnego (zm. 1827),
szambelana księcia warszawskiego Fryderyka Augusta i radcy departamentu
warszawskiego, i kasztelanki Marii Karnkowskiej. Pierwsze nauki szkolne
pobierał w Piotrkowie, we wrześniu 1824 rozpoczął naukę w klasie IV szkoły
wojewódzkiej w Radomiu. W latach 1826-27 kształcił się w Szkole Wojewódzkiej
Kaliskiej. Brał udział w manifestacjach patriotycznych i głosił hasła
wolnościowe. Sprawiał szkole kaliskiej wiele kłopotów. W aktach szkolnych
odnotowano: ?Artur Zawisza Czarny, przejęty złymi zasadami, jest zarazą nie
tylko klasy VI, ale całej szkoły?, a kurator Jankowski dopisał: ?żadnego nad
sobą nie cierpiał dozoru i często późno w noc widywano go na ulicach?. Po
ukończeniu Szkoły Wojewódzkiej w Kaliszu, w X 1827 zapisał się na Królewski
Uniwersytet w Warszawie, gdzie studiował na Wydziale Prawa i Administracji. Po
wybuchu powstania listopadowego wszedł w skład komitetu redakcyjnego ?Kuriera
Polskiego?, później pracował w ?Nowej Polsce?. W I 1831 wstąpił do 1 Pułku
Jazdy Płockiej, późniejszego 8 Pułku Ułanów. Brał udział w wielu bitwach, m.in.
pod Białołęką, Grochowem, Ostrołęką, Balicami, awansując do stopnia kapitana.
Kampanię zakończył w Modlinie. Za waleczność otrzymał krzyż ?Virtuti Militari?.
Po upadku powstania, w X 1831 przekroczył granicę zaboru pruskiego; w III 1832
podążył na emigrację do Francji. Był członkiem Towarzystwa Demokratycznego
Polskiego, należał do loży wolnomularskiej ?Trójcy Nierozdzielnej? i związku
węglarskiego ?Namiot Sekwany? - międzynarodowej organizacji bojowej. We Francji
studiował prawo, filozofię i literaturę. Gdy w 1832 rozpoczęły się
przygotowania wyprawy partyzanckiej do Królestwa Polskiego, Z. mianowany został
przez pułkownika Józefa Zaliwskiego - organizatora wyprawy, dowódcą okręgowym w
województwie mazowieckim na obwody warszawski i sochaczewski. W II 1833 Z.
opuścił Paryż, przez Belgię i Niemcy dotarł do Turzna k. Torunia, gdzie spotkał
się z matką i bratem Augustem, tu też 20 III napisał testament. 14 VI 1833
ujęty został ze swym kilkuosobowym oddziałem w lesie k. Krośniewic (woj.
płockie) i osadzony w dawnym klasztorze karmelitów w Warszawie. Sąd Wojenny
skazał go na śmierć przez powieszenie, egzekucja odbyła się publicznie 26 XI
1833 (wg in. źródeł 15 XI) na placu kaźni w Warszawie (od 1928 - Plac Artura
Zawiszy Czarnego). Śmierć Z. odbiła się echem na emigracji we Francji, oddawano
hołd jego pamięci, w odpisach krążył napisany przez Z. przed śmiercią wiersz
Adieux `a la Pologne. Konstanty Gaszyński poświęcił Z. wiersz Pamiątce Artura
Zawiszy. W 1938 w Łowiczu postawiono pomnik poświęcony Arturowi Zawiszy.

Gerber R., Studenci Uniwersytetu warszawskiego 1808-1831. Słownik biograficzny.
Wrocław 1977 s. 251; Tyrowicz M., Towarzystwo Demokratyczne Polskie 1832-1863.
Przywódcy i kadry członkowskie. Przewodnik biobibliograficzny. Wwa 1964 s. 803-
804. - Wegner J., Artur Zawisza Czarny. Łowicz 1979, 12 s. - Tegoż, Testament
Artura Zawiszy Czarnego, Przegląd Historyczny 1946 T. 36 s. 120-123.

Opracowała dr Ewa Andrysiak

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: ......."Janosikowy szlak"
"Janosik - zbójnik karpacki" - Wystawa w Miejskim Ośrodku Kultury w Nowym
Targu, zawierająca kilkanaście barwnych standów, opowiada o prawdziwych losach
Juraja Janosika, zbójnika osądzonego w roku 1713 w Liptowskim Mikulaszu i
skazanego na śmierć przez powieszenie za żebro. Można na niej również zobaczyć
autentyczne narzędzia tortur, używane wówczas podczas procesów sądowych.
Ekspozycja została udostępniona i przygotowana przez Muzeum im. Janka Kral'a w
Liptowskim Mikulaszu. Można ją zwiedzać do 12 czerwca 2007. Serdecznie
zapraszamy zwłaszcza zorganizowane grupy szkolne, pod opieką nauczycieli
Foto-relacja (zdjęcia MOK N. T.)
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4832%20(Large).jpg
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4873%20(Large).jpg
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4826%20(Large).jpg
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4872%20(Large).jpg
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4880%20(Large).jpg
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4885%20(Large).jpg
www.watra.pl/rozne/nowytarg/janosik/HPIM4883%20(Large).jpg
Zapraszamy, wstęp dla grup zorganizowanych po uzgodnieniu telefonicznym pod nr
telefonu 018 266 32 41 . Anna Gostkiewicz

A sala tortur na Orawskim Zamku
fotoforum.gazeta.pl/72,2,672,39354628,55045681.html
tak wygląda:

fotoforum.gazeta.pl/photo/4/qe/sa/buzg/K9LYqLYZPVQUy1LazB.jpg
a sławny Janosik malowidło i płaskorzeźba:
fotoforum.gazeta.pl/photo/4/qe/sa/buzg/WRNKatBkMSCdPkbQPB.jpg
fotoforum.gazeta.pl/photo/4/qe/sa/buzg/svgVxmdU097zBw9EgB.jpg"
Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Addi - Ty już pijesz ????
deoand napisał:

> Michał W zanim stał sie tym kim sie stał był młodym czystym
> zadbanym człowiekiem i nawet mial pieniadze ....
>
> a został tym kim został ....


Ale Ameryke odkryles!
Podejrzewam, ze nie ma na swiecie alkoholika, ktory preferowalby od pierwszego
kieliszka denaturat ponad Johnego Walkera i obszczany barlog ponad pokoj w
Mariocie.

Chyba ze jakis psychol.

Problem polega na tym, ze jeden do dykty sie stacza a drugi nie- i
fundamentalna roznica miedzy nami jest taka, ze ja uwazam, ze aby zejsc do
dykty trzeba byc odpowiednim typem osoby, a Ty uwazasz, ze dykta nie wybiera i
denaturatowcem staje sie droga losowego wyboru natury.

Dlatego moje tezy o roznicach miedzy alkoholikami, o ocenianiu za czyny a nie
za sam alkoholizm, o roznych drogach wychodzenia

i stad twoje i Wasze tezy ze kazdy alkoholik taki sam, ze jak alkoholik to
zlodziej, swinia itp i ze jest jedna droga wyjscia= przez poddanie sie w AA.

Ta roznica jest tak podstawowa, ze nigdy nie spotkamy sie w polowie drogi.
Po prostu.



>
> zawsze miał luzacką postawe do zycia i potem picia tez ...


Nie nazwalbym luzackiej postawy do zycia mojej postawy- raczej jestem
przewrazliwiony i zestresowany ustawicznie
luzacka postawa do picia?
wiesz co mi mowilo wiekoszsc wspolpacjentow u woranowicza?
ze co ze mnie za alkoholik.
albo- ze jestem wyjatkowo madry ze tak powaznie do tego podchodze i na poczatku
juz zaczalem sie leczyc.

luzacka postawa wobec picia....

bez komentarza.
>
> wolnosc ponad wszystko ... na trzeźwo dowodził cos tak jak i Ty
> addi ..


ta dewiza nie wynika z podejscia do alkoholizmu tylko podejscie do alkoholizmu
wynika z tej dewizy- niestety, obawiam sie, ze nie jestes w stanie tego pojac,
bo nie umiesz logicznie myslec.


ja ci tego nie zycze ja ciebie tylko ostrzegam .. a to zasadnicza
> róznica


To nie ostrzegaj bo jestem juz wyjatkowo, o wiele za bardzo ostrzezony.
Ostrzezen ci u nas dostatek, wolalbym troche Dostrzezen.


Napisałem ci tylko addi , ze wolnosc wyboru to jeden z punktów
> programu terapii i AA chyba tez ...


wedlug ciebie a wedlug mnie jedno drugie wyklucza, bo idea AA polega na
poddaniu sie i oddaniu wolnosci sile wyzszej- czlowieku zaprzeczasz ideom AA.
aA twierdzi, ze dopiero oddajac te "iluzoryczna" wolnosc zyskuje sie wolnosc
prawdziwa- wedlug mnie bzdura, ale rozumiem ze ktos moze tak czuc.
CZUC.
>
> nie powiedziałem tobie ... nie korzystaj z wolnosci wyboru przecie
>
> no to korzystaj ... choć Wolność Równość Braterstwo to juz chyba
> było ... nieprawdaż addi


No i tu wlasnie na dloni widac roznice miedzy nami, ten fundament, dla mnie sa
nim idealy oswiecenia i rewolucji francuskiej- ktore ty wysmiewasz co chwila
( jednoczesnie dodajac jakies akcenty homofobiczne lub mizoginistyczne)

a dla ciebie fundament to skrajny konserwatyzm przechodzacy wrecz faszyzm i
zamordyzm.
>


Debilizmow Augusta o "uderzeniu" w czuly punkt nie bede juz komentowal, bo w
czuly punkt uderze go jak przypomne mu, ze juz uzasadnilismy, ze chce mu sie po
prostu chlac i to jak cholera, a ty Deo ryzykujesz jego zyciem, bo go wspierasz
w jego radykalizmie palacym sie na ogniu braku pogodzenia z zerwaniem z
alkoholem- i mozesz go sprowadzic na droge- zapicie-blyskawiczna smierc przez
powieszenie albo kryminal
(to wersja optymistyczna, jeszcze moze spotka starych kumpli)
> pzdr deo

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: co racja to racja
On 2005-03-15, MoonWolf <moonw@polbox.comwrote:


Zatoichi denied rebel lies:

| To że są dobre gry pod Windows, to nie znaczy że to zasługa firmy
| M$...

Nic takiego nie napisałem.


Często się słyszy w podobnych dyskusjach jako argument że pod Linuksem
jest problem z grami. Chciałem się w ten sposób ustrzec, żeby rozmowa
była ciekawsza.


| Ja nie rozumiem jak Windows został wciągnięty jako część
| tematu.

Pojawił się w pierwszym poście.


Nie rozumiem, bo artykuł dotyczył się przede wszystkim (technicznie
rzecz biorąc) oprogramowania (sterowników, itp) pod Linux i Windows.
Podpinając oprogramowanie pod Windows jako części Windowsa padają
śmieszne stwierdzenia że "Linuksowi wiele brakuje", itp. To od
producentów oprogramowania (jeśli chodzi o argumenty z artykułu)
decydują o przyjazności Windowsa. Oprócz tego co jest w kernelu w
Linuksie Windows'a niewiele odróżnia ze strony użytkowej. MS Office nie
jest częścią Windows'a. Więc w porównywaniu oprogramowania pod Windows a
oprogramowania pod Linux nie jest porównaniem Windowsa i Linuksa. Stąd
nie rozumiem dlaczego "Windows" bierze udział w tym porównaniu.


| Co innego jak ktoś bierz pod uwagę takie nowości jak saper,
| pasjans, itd.

A Starcraft to niby pod jakim system działa?


Starcraft to świetna gra, ale to nie część Windowsa. Jeśli Starcraft nie
chodzi tak dobrze na Linuksie to nie problem w Linuksie ani to nie
"feature" w Windowsie. Windows nie jest lepszy bo Starcraft tam lepiej
chodzi, ani też Linuksowi niczego nie brakuje aby dorównać systemowi
Windows. Po prostu nie ma Starcraft'a pod Linuks. Chwała Blizzardowi za
Starcraft, żal za brak wersji pod Linuks. Ale czemu M$ ma za to zbierać
laury wśród użytkowników? Gdyby Windows nie był tak podłą platformą do
*pisania* gier, to Starcraft by był lepszy, albo szybciej by się pojawił
na rynku, może by mniej kosztował, itp. Ale czemu Starcraft ma być
argumentem stawiający M$ w jakimkolwiek innym świetle niż negatywnym, to
nie rozumiem. Gdyby mi M$ płacił, to może byłbym innego zdania...


| Najważniejszy argument to fakt, że Linux jest jeszcze mało popularny
| wśród użytkowników domowych. Ale to nie wina Linuksa jako tako,

Ciężko tu rozważać winę systemu. W zasadzie to jego podstawową winą
jest to, że jest młody - dopiero ostatnio zaczyna obrastać w konieczne
na desktopie możliwości. Trochę to jeszcze potrwa zanim się to
wszystko ustabilizuje i - przede wszystkim - zanim zdobędzie
popularnośc, taką 'masę krytyczną użytkowników', która spowoduje, że
producenci sprzętu i oprogramowania będą _musieli_ go serio traktować.


Słusznie. Dlatego naciskam żeby uświadamiać użytkowników żeby naciskali
na producentów sprzętu i oprogramowania żeby brali serio platformę
Linux.


| - ludzie mający pirackie Windowsy (pewnie trochę ich jest)
| wymagają 100% zgodności również za darmo.

Jeszcze kilka takich akcji: http://nt.interia.pl/szukaj/news?inf=593690
i sytuacja może się mocno zmienić <:


Tylko nieprawidłowe podejście i nieuświadomienie użytkownika może
sprawić że zamiast przejść na Linuksa, zakupią Windowsa, a wtedy ciężko
będzie ich przekonać... A M$ otrzyma kolejną kasę na głoszenie swojej
jedynie słusznej religii...


| - Linux do wygodnej pracy  dla końcowego użytkownika wymaga dużo
| RAM'u (min 256 MB RAM). Stąd argumenty że W98 jest szybszy.

Właśnie - zawsze się zastanawiam dlaczego wszyscy porównują KDE z W98.


Bo to często przesiadka z Win98 na Linuks. To dlatego że Linuks znajduje
sie "między" win98 a XP. Ten, kto ma win98 wie że ma rzęcha, więc
rozważa Linuksa. Jeśli ktoś zdecyduje się na XP, to i tak musi kupić
nowy sprzęt, a wtedy i tak nie będzie mu zależało na jakiejkolwiek
przesiadce. Przejście win98 to konieczność (a wtedy Linuks wypada jako
"wolniejszy" system), przejście z XP na Linuks to raczej będzie
umotywowany albo wirsuami, trojanami, itp. albo profesjonalnymi
wymaganiami. Stąd najczęsciej jest zestawienie Win98 - Linuks.

Dlatego tyle osób pisze że Linuks jest wolny - rozważają XP, który byłby
godniejszy tegoż porównania, ale skoro z jednej strony to wydatek (XP),
a drugiej trzeba trochę zmienić nawyki (Linux), to *narzekają* na
Linuksa. Jak o tym pomyślę to dobrze, bo to oznacza że osoba w ogóle
rozważa Linuska.


| Milczenie to akceptacja argumentów, a argumentowanie to strata czasu.

Nie zawsze - czasem rodzą się z tego pomysły (;)


Na pewno :)

A masz pomysł na to:


Bo jest mało popularny...


Jedyne co mi przychodzi do głowy to zasugerować się wcześniejszymi
osiągnięciami i zainwestować w grafików i speców od reklamy i
marketingu... Dlatego myślę że to problemy mało związane z samym
Linuksem jako takim.

Może zrobimy distro do złudzenia przypominające Win98, minimun
programów, Wine, CrossoverX ...

Tylko wtedy M$ załatwi nam śmierć przez powieszenie...

Pozdrawiam

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: co racja to racja
Zatoichi denied rebel lies:


| Ja nie rozumiem jak Windows został wciągnięty jako część
| tematu.
| Pojawił się w pierwszym poście.
Nie rozumiem, bo artykuł dotyczył się przede wszystkim (technicznie
rzecz biorąc) oprogramowania (sterowników, itp) pod Linux i Windows.


No a część tego oprogramowania to gry, na które w tej odnodze zboczył
wątek.


Podpinając oprogramowanie pod Windows jako części Windowsa padają
śmieszne stwierdzenia że "Linuksowi wiele brakuje", itp.


Ależ to całkowicie uprawnione stwierdzenie! Co mi po systemie skoro nie
mam programów, które mogłbym uruchamiać i używać? Taki system to
sztuka dla sztuki.


To od
producentów oprogramowania (jeśli chodzi o argumenty z artykułu)
decydują o przyjazności Windowsa.


I owszem (zauważ, że dyskusja nieco już zmieniła tgemat (;) - ale te
programy nie powstałyby, gdyby nie istniał system, ergo: system jest
lepszy, przynajmniej pod względem dostępności oprogramowania (mogło
ono powstać - owa 'masa krytyczna', po przekroczeniu której rusza już
samonapędzająca się spirala - w czasach, kiedy nie było godnej
konkurencji dla Win*).


Oprócz tego co jest w kernelu w
Linuksie Windows'a niewiele odróżnia ze strony użytkowej. MS Office
nie jest częścią Windows'a. Więc w porównywaniu oprogramowania pod
Windows a oprogramowania pod Linux nie jest porównaniem Windowsa i
Linuksa.


Jest. Bo głównym zadaniem systemu (dla usera) jest umożliwienie mu
uruchamiania programów. System z większą ilością oprogramowania to
system lepszy. It's that simple.


Stąd nie rozumiem dlaczego "Windows" bierze udział w tym
porównaniu.


Takie postawienie sprawy przypomina mi trochę narzekania Amigowców, że
'Amiga to super komputer, tylko nie wiadomo dlaczego spisek cyklistów
wybrał IBM-a'. Swego czasu Amiga naprawdę była lepsza od peceta. Tylko
co z tego?


| A Starcraft to niby pod jakim system działa?
Starcraft to świetna gra, ale to nie część Windowsa. Jeśli Starcraft
nie chodzi tak dobrze na Linuksie to nie problem w Linuksie ani to
nie "feature" w Windowsie. Windows nie jest lepszy bo Starcraft tam
lepiej chodzi,


Jest lepszy bo Starcraft _chodzi_


Blizzardowi za Starcraft, żal za brak wersji pod Linuks. Ale czemu M$
ma za to zbierać laury wśród użytkowników?


Po pierwsze zbaczamy tu w jakieś maliny, ale OK - Starcraft to tylko
przykład. Laury? Ja tam M$ ani nie hołubię ani nie nienawidzę - firma
i tyle. Mają system, który jest popularniejszy i ma więcej
oprogramowania. Linuksowi jeszcze trochę brakuje do tego poziomu -
dużo zależy od producentów, choć nie wszystko.


czemu Starcraft ma być argumentem stawiający M$ w jakimkolwiek innym
świetle niż negatywnym, to nie rozumiem. Gdyby mi M$ płacił, to może
byłbym innego zdania...


Starcraft to przykład. Zapytaj gracza który system lepszy <:
Zrozum - system bogatszy w oprogramowanie to system lepszy. Mówimy o
desktopie ofkoz, bo na serwerze wystarczy tych kilka(dziesiąt?)
programów (choć większy wybór jest miły (;)


| producenci sprzętu i oprogramowania będą _musieli_ go serio
| traktować.
Słusznie. Dlatego naciskam żeby uświadamiać użytkowników żeby
naciskali na producentów sprzętu i oprogramowania żeby brali serio
platformę Linux.


Ale do ludzi też trzeba z czymś wyjść - choć tutaj akurat wszystko jest
na dobrej drodze.


| mocno zmienić <:
Tylko nieprawidłowe podejście i nieuświadomienie użytkownika może
sprawić że zamiast przejść na Linuksa, zakupią Windowsa, a wtedy
ciężko będzie ich przekonać...


true. Na szczęście kilku 'wielkich' postanowiło nam pomóc. Praca u
podstaw jest też ważna i staram się jej nie zaniedbywać, choć czasami
jest trudno (najwięcej problemów sprawia sprzęt).


A M$ otrzyma kolejną kasę na głoszenie
swojej jedynie słusznej religii...


Czytałem kiedyś takie opowiadanko - coś tam było o czołgu napędzanym
Linuksem (lub Un*xem, nie pomnę już) - niewiele wtedy z tego
zrozumiałem (;)


A masz pomysł na to:
| Bo jest mało popularny...
Jedyne co mi przychodzi do głowy to zasugerować się wcześniejszymi
osiągnięciami i zainwestować w grafików i speców od reklamy i
marketingu...


Praca u podstaw - u mnie w firmie są cztery kompy (w tym 1 serwer) i
tylko na jednym są Win* (płatnik, Corel, katalogi elektroniczne).
Znajomy będzie instalował FC3 bo u siebie w pracy ma jakiegoś Linuksa
(zdaje się Niemcy tam maczali palce). Poza tym dokładam wszelkich
starań, żeby system działał bezproblemowo (ok, z moją smykałką
dłubacza, nie wychodzi mi to w 100% (;). Z szybkością trochę gorzej
(OOo to tragedia ślimaka). Windrukarka też nie pomaga (nowy PPD z
linuxprinting.org co prawda wyeliminował 'Unsupported personality:
PCL', ale za to są problemy z wyborem większej ilości kopii i długo
renderuje obrazki). Czekam tylko na pierwsze wyłożenie się xp-eka żeby
trochę potryumfować <:


Dlatego myślę że to problemy mało związane z samym
Linuksem jako takim.


Zależy jak na to patrzysz. Sam system jest mało użyteczny - nawet
biorąc pod uwagę całą dystrybucję to:
- na desktopa mało gier, momentami nieintuicyjna praca
- do pracy brakuje czasem (zależy od charakteru pracy) kluczowych
programów


Może zrobimy distro do złudzenia przypominające Win98, minimun
programów, Wine, CrossoverX ...


Można, tylko czy ma to sens? Windowsowcom i tak pewnie nie spasuje
(wine/cedega/cross nie pozwolą uruchomić 100% programów, nie wierzę w
to (:) a normalnym ludziom to i tak na nic <:


Tylko wtedy M$ załatwi nam śmierć przez powieszenie...


Wtedy zbiorę jakąś dywizję pancerną (;)

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Oszołomów
W dniu Sun, 8 Mar 2009 10:02:52 +0100, cyfer wydukał(a) nieśmiało, a
wszystkim się zdawało, że to echo grało:


| Nie mam również żadnej wiedzy, by z całym przekonaniem twierdzić, że
| jest inaczej. Nie wiem, co myśli i czuje zarodek, ale wiem, co myśli i
| czuje człowiek świadomy. Jeśli już muszę podejmować decyzję, to
| prędzej na podstawie tego, co wiem, niż tego, co mi się wydaje.

No to nieźle się zamotałaś. Mało wiesz, a podjęłaś decyzję by oczerniać
czarnych.


Ponieważ mam wątpliwości, aby uznać, że oni o uczuciach zarodków
_wiedzą_ więcej. Oraz o tym, jak to jest być zgwałconym dzieckiem.
Ale spoko, ja na nich żadnej ekskomuniki nie nałożę przecież, ani do
sądu nie zaciągnę :]


| Powiedz jeszcze, że propaguję aborcję i zachęcam do niej wszystkie
| napotkane kobiety.

Przynajmniej te na grupach.


Pokaż mi te, które "dzięki mnie" załatwiły sobie niechcianą ciążę i
poszły na zabieg. Niech wiem, jak bardzo skuteczna jestem.


| I sama się sekszę bez opamiętania i bez
| zabezpieczenia, byle tylko mieć przyjemność wyszarpania ze swojej
| macicy kilku płodów.

Tego nie mogę powiedzieć. Ale nie jest to wykluczone.


No to prędko leć do księdza... Lepiej zdusić zło w zarodku. Nomen omen
:


| To takie fajne, że nie można się powstrzymać i
| każda kobieta stanowczo powinna tego spróbować :

Skora na przeszkodzie stoi tylko takie *coś* jak zygota, to czemu nie? :P


Może obejrzyj ten "Niemy krzyk"? Albo pogadaj z jakimś lekarzem na
temat tego, jakie mogą być skutki aborcji dla kobiety. Może dowiedz
się, dlaczego specjaliści zachęcają ludzi do stosowania przede
wszystkim antykoncepcji?


| W tej konkretnej - nie dotarły.

Bidula.


Jakoś to zniosę. Zawsze możesz mi powiedzieć, jak było; przeczytam z
uwagą.


Typowy błąd [uwaga: u niektórych przemyślana strategia!] społecznych
nadwrażliwców.
Wyeksponować konkretny przypadek z imienia i nazwiska, by skupić na nim empatię,
oburzenie, dyskusję, a tym samym w zakamuflowaniu powyższego zaatakować wraży
nam system.


Perfidne, nie? Zarodków nie można wyeksponować z imienia i nazwiska
ani puścić w świat ich zdjęcia... [właściwie dlaczego nie można? co za
problem, żeby im nadać imiona Jenny i Benny, nazwisko po
ojcu-gwałcicielu, zrobić zdjęcie USG i rozesłać do agencji prasowych.]
No to zepchnijmy ich matkę na margines, żeby nie miała za dobrze. Co
za degeneracja, żeby ktoś współczuł zgwałconemu dziecku. Kogo obchodzi
los kilkuletnich dzieci? Niech sobie będą gwałcone, maltretowane,
chore i głodujące - najważniejsze, żeby rodziło się ich więcej! Precz
z aborcją, wszystkie dzieci nasze są i będziemy je chronić ze
wszystkich sił, ale tylko do chwili, w której opuszczą brzuch matki...


Przykład: dawać zasiłki dla ciemnych PeOwskich kredytobiorców!
Spora część ich zna z imienia i nazwiska, współczuje im. Mając oczywiście
szarego podatnika w dupie.


Zagrywki polityczne do mnie nie trafiają, zostaw je dla innych
dyskutantów.
A skoro mowa o podatkach - jaki procent dochodów państwa to wpływy z
działalności Kościoła? I w jaki sposób parafia rozlicza się z fiskusem
z wpływów "na tacę" i innych niezarejestrowanych formalnie darowizn?
Jakie fundusze są przeznaczane na budowę nowych kościołów, np.
kościoła Opatrzności Bożej - no bo przecież nie są to pieniądze
wydarte od szarego podatnika, prawda?


| Oraz udzielenie mu pomocy w każdy dostępny sposób,
| włącznie z aborcją, jeśli [jeśli!] jest uzasadniona?

Jeśli! Życie wytwarza czasem  takie sytuacje że każdy wybór jest zły.
Mądre prawo jednak nie zamyka na nie oczu. Z żalem penalizuje nawet najmniej zły
wybór, ale jednak.


To pewnie dlatego brazylijskie prawo zezwoliło na tę aborcję i nie
skazało lekarzy na śmierć przez powieszenie. Za to kościół ukarał ich
ekskomuniką. Jeśli sprzeczne z opinią kościoła prawo jest mądre, to
jaka jest opinia kościoła?


Nikt jednak nie wyrywa włosów z głowy gdy ktoś zostaje
skazany za, na przykład, przekroczenie zasad obrony koniecznej.


Nie, skądże, absolutnie nikt. Podobnie jak nikt nie chce mieć
możliwości trzymania w domu pistoletu, z którego mógłby strzelić do
włamywacza.


Podobne
sytuacje, gdzie nie ma religii w tle, jakoś dziwnym trafem nie budzą aż takich
emocji.


Nastolatką z Gdańska, która się powiesiła, nikt się w ogóle nie
przejmował. Porwanie polskiego inżyniera w Pakistanie też nie jest
specjalnie intresujące. Zero emocji :]


| Bo widzisz, mnie się najbardziej podoba taki pomysł, żeby kobiety _nie
| chciały_ i _nie musiały_ poddawać się aborcji.

Jesteś bardzo nietolerancyjna. Niektóre chcą, vide sportsmenki.


Regularne aborcje poprawiają ich kondycję?


| Żeby zachodziły w ciążę
| wtedy, gdy tego chcą,

Pretensje do Pana Boga i/lub natury.


W żadnym razie nie do gwałcicieli - oni niewinni. Nieprawdą jest,
jakoby do stworzenia dziecka był potrzebny płodny mężczyzna.


| i rodziły oczekiwane i kochane dzieci, żeby
| potem matki i dzieci żyły sobie długo, zdrowo i szczęśliwie. Masz
| jakiś pomysł, jak do tego doprowadzić?

Poszukaj w dziale z utopiami.


Czyli nie masz pomysłu. Szkoda.

Pozdrawiam, Carrie

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Oszołomów


<<Carrie| wrote:
| Powiedz jeszcze, że propaguję aborcję i zachęcam do niej wszystkie
| napotkane kobiety.

| Przynajmniej te na grupach.

Pokaż mi te, które "dzięki mnie" załatwiły sobie niechcianą ciążę i
poszły na zabieg. Niech wiem, jak bardzo skuteczna jestem.


Nie twierdziłem że ta zachęta jest skuteczna. Na wszelki wypadek zamierzam z
niej co nieco uszczknąć :)


| I sama się sekszę bez opamiętania i bez
| zabezpieczenia, byle tylko mieć przyjemność wyszarpania ze swojej
| macicy kilku płodów.

| Tego nie mogę powiedzieć. Ale nie jest to wykluczone.

No to prędko leć do księdza... Lepiej zdusić zło w zarodku. Nomen omen


Nie wiem w jakich godzinach urzęduje, i wątpię czy będzie gadał z człowiekiem,
którego nie zna nawet z widzenia :)


| To takie fajne, że nie można się powstrzymać i
| każda kobieta stanowczo powinna tego spróbować :

| Skora na przeszkodzie stoi tylko takie *coś* jak zygota, to czemu
| nie? :P

Może obejrzyj ten "Niemy krzyk"? Albo pogadaj z jakimś lekarzem na
temat tego, jakie mogą być skutki aborcji dla kobiety. Może dowiedz
się, dlaczego specjaliści zachęcają ludzi do stosowania przede
wszystkim antykoncepcji?


A więc już nie tylko - świetnie.

[...]


| Typowy błąd [uwaga: u niektórych przemyślana strategia!] społecznych
| nadwrażliwców.
| Wyeksponować konkretny przypadek z imienia i nazwiska, by skupić na
| nim empatię, oburzenie, dyskusję, a tym samym w zakamuflowaniu
| powyższego zaatakować wraży nam system.

Perfidne, nie? Zarodków nie można wyeksponować z imienia i nazwiska
ani puścić w świat ich zdjęcia... [właściwie dlaczego nie można? co za
problem, żeby im nadać imiona Jenny i Benny, nazwisko po
ojcu-gwałcicielu, zrobić zdjęcie USG i rozesłać do agencji prasowych.]


Nie trzeba. Film, o którym wspomniałaś wystarczy.


No to zepchnijmy ich matkę na margines, żeby nie miała za dobrze. Co
za degeneracja, żeby ktoś współczuł zgwałconemu dziecku. Kogo obchodzi
los kilkuletnich dzieci? Niech sobie będą gwałcone, maltretowane,
chore i głodujące - najważniejsze, żeby rodziło się ich więcej! Precz
z aborcją, wszystkie dzieci nasze są i będziemy je chronić ze
wszystkich sił, ale tylko do chwili, w której opuszczą brzuch matki...


Jak myślisz - jaki procent aborcji globalnie dotyczy tak powikłanych przekładów,
czy też innych, dobrze umotywowanych zdrowotnie, a jaki jest dokonywany na
życzenie?

[...]


A skoro mowa o podatkach - jaki procent dochodów państwa to wpływy z
działalności Kościoła?


Nie mam pojęcia.


I w jaki sposób parafia rozlicza się z fiskusem
z wpływów "na tacę" i innych niezarejestrowanych formalnie darowizn?


Nie mam pojęcia. Przeciwny jednak jestem extra przywilejom, jak i nadzwyczajnym
sankcjom.


Jakie fundusze są przeznaczane na budowę nowych kościołów, np.
kościoła Opatrzności Bożej - no bo przecież nie są to pieniądze
wydarte od szarego podatnika, prawda?


Świątyni. Dla niej bym uczynił wyjątek. A dlaczego? Pisałem już o tym wiele
razy.
Głównie chodzi o względy historyczne i tradycję.


| Oraz udzielenie mu pomocy w każdy dostępny sposób,
| włącznie z aborcją, jeśli [jeśli!] jest uzasadniona?

| Jeśli! Życie wytwarza czasem  takie sytuacje że każdy wybór jest zły.
| Mądre prawo jednak nie zamyka na nie oczu. Z żalem penalizuje nawet
| najmniej zły wybór, ale jednak.

To pewnie dlatego brazylijskie prawo zezwoliło na tę aborcję i nie
skazało lekarzy na śmierć przez powieszenie. Za to kościół ukarał ich
ekskomuniką. Jeśli sprzeczne z opinią kościoła prawo jest mądre, to
jaka jest opinia kościoła?


Zmartwię cię, ale ekskomunika to też jest kwestia _prawa_. Tyle że kanonicznego.
Lewica ujada, że chce rozdziału kościołaów od państwa. Niechże więc ona działa
w jedną i drugą stronę.


| Nikt jednak nie wyrywa włosów z głowy gdy ktoś zostaje
| skazany za, na przykład, przekroczenie zasad obrony koniecznej.

Nie, skądże, absolutnie nikt. Podobnie jak nikt nie chce mieć
możliwości trzymania w domu pistoletu, z którego mógłby strzelić do
włamywacza.


Budzi to kontrowersje, ale coraz mniejsze. U nas wielka część z nich wynika z
wychodzenia z postkomunistycznej doktryny.


| Podobne
| sytuacje, gdzie nie ma religii w tle, jakoś dziwnym trafem nie budzą
| aż takich emocji.

Nastolatką z Gdańska, która się powiesiła, nikt się w ogóle nie
przejmował. Porwanie polskiego inżyniera w Pakistanie też nie jest
specjalnie intresujące. Zero emocji :]


Nie rozumiemy się. Nie chodzi mi o zwykłe emocje, a o emocje umiejętnie
skierowane przeciwko systemowi.


| Bo widzisz, mnie się najbardziej podoba taki pomysł, żeby kobiety
| _nie chciały_ i _nie musiały_ poddawać się aborcji.

| Jesteś bardzo nietolerancyjna. Niektóre chcą, vide sportsmenki.

Regularne aborcje poprawiają ich kondycję?


Nie. Tuż przed zawodami wykonany zabieg podobno nieźle wpływa na wyniki.
Taki cwany doping.


| Żeby zachodziły w ciążę
| wtedy, gdy tego chcą,

| Pretensje do Pana Boga i/lub natury.

W żadnym razie nie do gwałcicieli - oni niewinni. Nieprawdą jest,
jakoby do stworzenia dziecka był potrzebny płodny mężczyzna.


Też, też. Co do znikania mężczyzn/partnerów, to właśnie jakoś dziwnie ich mało
przy problemie aborcji.
Szczególnie w kontekście współdecydowania.


| i rodziły oczekiwane i kochane dzieci, żeby
| potem matki i dzieci żyły sobie długo, zdrowo i szczęśliwie. Masz
| jakiś pomysł, jak do tego doprowadzić?

| Poszukaj w dziale z utopiami.

Czyli nie masz pomysłu. Szkoda.


Chętnie przeczytam Twoje propozycje. Byle nie były gordyjskie.

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Insytut Hoovera
Witam kol. Robaka i wszystkich czytajacych !

Christopher R  Robak <christop@robak.co.uknapisał(a) w artykule
<8c44ju$rj@newsg2.svr.pol.co.uk...


Kol.Orzeszko,

pozdrawiam znowu i mam kilka uwag.Nad tym Canarisem nie litowalbym sie
zbytnio jako ze facet, z racji swego urzedu, mial krew na rekach.
Osobiscie
tez udusil on ksiedza siedzac we wloskim wiezieniu w czasie I W.sw,
bodajze
zlapany jako szpieg i oczekujac na wykonanie wyroku, udusil i wyszedl w
habicie, jakze to romantyczne!


  Z romantyzmam faktycznie mialo to niewiele wspolnego, ale czlowiek
oczekujacy egzekucji zrobi wszystko, byleby tylko uniknac stryczka/plutonu
egzekucyjnego. Kazdy, kto zetknal sie np. z tworczoscia E.Hemingwaya wie,
ze na wojnie sady wojskowe nie troszcza sie zbytnio o dochodzenie
sprawiedliwosci, tylko dzialaja, dbajac glownie o szybkosc i skutecznosc.
Taka jest niestety prawda. Z drugiej jednak strony zal tego zamordowanego
ksiedza, a Canaris to bylo rownie perfidne bydle, jak np. Trocki czy inni.


Smierc przez powieszenie na haku byla przepisana zbojnikom w
sredniowiecznym
prawie niemieckim i przejeta w miastach zbudowanych w Polsce na prawie
niemieckim.  


  Wspomne tylko, ze ow hak nie byl w Polsce generalnie rozpowszechnionym
sposobem zadawania meczenskiej smierci szczegolnie znienawidzonym i
natretnym delikwentom. Znana nam z lektury dziel Sienkiewicza kara
nawlekania skazanca na pal cieszyla sie ogromna "popularnoscia", co jest
zrozumiale biorac pod uwage fakt, ze Polska byla wowczas krajem mocno
zalesionym i o naostrzony pieniek bylo nieporownanie latwiej, niz o zelazny
czy stalowy hak. Poza tym bylo jeszcze lamanie kolem - rownie "urocza"
metoda, co wszystkie poprzednie.

Nie mniej okrutna od ukrzyzowania. Tego ostatniego nasi mili


przodkowie nie uprawiali z przyczyn ideologicznych ale od czego jest
pomyslowosc ludzka?


  Ludzka inwencja nie ujawnila chyba  calej swojej pelni w zadnej innej
dziedzinie, tylko w zadawaniu cierpien i smierci bliznim. Ciekawy aspekt
natury czlowieka.


. Przypomne takze, ze w Norymberdze
amerykanski sierzant biegajacy za kata tak spapral robote przy
Ribbentroppie, ze biedak konal przez jakies 12 minut, co odnotowali
reporterzy, swiadkowie egzekucji. Egzekucja sadowa sprawnie
przeprowadzona,
przypomne tutaj, powoduje niemal natychmiastowa smierc ofiary i wiem to
od
wlasnego ojca, bezposredniego  nadzorcy tych mordow sadowych, jako juz
przedwojennego prokuratora.


  Ta wzmianka sklonila mnie do wyrzucenia calej zawartosci mojego biurka i
odnalezienia mocno wymietego dodatku do GW z 29 listopada 1996, w ktorym
zamieszczono obszerny i bogato ilustrowany artykul na temat procesu w
Norymberdze i egzekucji skazancow (Autor M.Cichy). Wykonawca wyrokow byl
niejaki sierzant John C. Woods z Teksasu, wykwalifikowany kat z 15-letnim
stazem, majacy w swym "dorobku" 347 egzekucji wykonanych na rozne sposoby.
Byl to wiec, mozna powiedziec, profesjonalista. Niemniej jednak ta
egzekucja wyjatkowo mu nie wyszla, i to w przypadku wszystkich skazancow,
nie tylko Ribentroppa. (Keitel na przyklad konal 24 minuty). Brytyjski
korespondent sadowy, Cecil Catling, majacy olbrzymie doswiadczenie w
relacjonowaniu podobnych imprez, orzekl na podstawie zdjec zwlok
powieszonych, ze egzekucja zostala wykonana wyjatkowo nieprofesjonalnie, a
kat uzyl sznura za krotkiego o co najmniej 1/3. Autor zdawal sie sugerowac,
ze Woods celowo przedluzyl agonie skazanych, co zapewne zrobil co najmniej
za porozumieniem z przelozonymi, gdyz nie spotkala go zadna kara - po
powrocie do domu dalej praktykowal w swoim zawodzie. Dlugo zreszta juz nie
pozyl, bo 4 lata pozniej zginal w wypadku podczas testowania krzesla
elektrycznego w wiezieniu w San Antonio w dosc tajemniczych
okolicznosciach.

 Mozna to jednak wydluzyc i tak np, ogladajac tu


film o losach pewnego powstanca wegierskiego, bardzo przezylem scene jego
egzekucji.


  Czy chodzi tu o Imre Nagy ?


Przechodzac do mniej ponurych tematow, chcialbym tu zaproponowac abysmy
nie
rzucali kamieniem w tych naszych rodakow, ktorzy usilowali lawirowac w
czasie II W.Sw pomiedzy Scylla a Harybda. Nie tylko wiec pewne oddzialy
NSZ
nawiazywaly lokalne "porozumienia"  o nieagresji z lokalnymi dowodcami
niemieckimi  a ludzie Andersa mogli nieoficjalnie negocjowac z ludzmi
Canarisa ale tez, o ile wiem, nikt nie wyciagal na swiatlo dzienne w WP
na
Zachodzie dowodow zdrady i zaprzedania sie Sowietom przez niektorych
ocalonych oficerow.


  Sytuacja, w ktorej wrogow jest wiecej niz jeden, zawsze budzi pokuse, aby
jakos dogadac sie z jednym z nich. Jakis czas temu byl publikowany na tej
liscie artukul autorstwa zdaje sie p. Andrzeja Krzeminskiego o rzekomym
flircie Niemcow z AK jaki ponoc mial miec miejsce na okupowanych
terytoriach naszych dawnych Kresow (Bialorusi), totez wywiazala sie wowczas
b. podobna polemika.


Ci ludzie przeszli przez pieklo i podpisanie paktu z diablem bylo dla
niektorych warunkiem ocalenia sie. Czesc sie zglaszala do II-ki sama, juz
od
Griazowca i Teheranu, czesc  demaskowano  po trochu pozniej, we wlasnym
zakresie.  Oficjalnie nie bylo polowania na czarownice a dzisiaj, w tyle
lat
po wojnie, jesli byly na tych ludzi jakies papiery to ja bym radzil je
zniszczyc.


  Raczej gleboko schowac i wyciagnac za kilka pokolen, gdy sprawa ta nie
bedzie juz budzic takich emocji.
  Pozdrowienia

  Maciej Stanislaw Orzeszko

Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Kto to jest ten Julius Streiher?
Niemieckim Żydem. Ale po kolei - Julius Streicher (gauleiter Frankonii, wydawca
antysemickiego i antykatolickiego "Der Stuermer" - jak juz gdzieś mówiłem pismo
to przypominało - ze wzgl. na zamieszczane ataki antykościelne (kat.) i
pornografię - Tygodnik J. Urbana "Nie").

A to czego nie znajdziesz w publikacjach "politycznie poprawnych":

Człowiekiem, który poprzez przyciągnięcie do NSDAP Niemieckich Socjalistów w
decydujący sposób przyczynił się do sukcesu Hitlera na północy Niemiec był
Julius Streicher. Warto poświęcić mu nieco uwagi, gdyż był on zapewne
największym... ŻYDOŻERCĄ w ruchu narodowosocjalistycznym. Po I w. ś. Streicher -
nauczyciel szkoły podstawowej wstąpił najpier do Niezależnej
Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (USP), do której należał Eisner i inni
działacze monachijskich rad robotniczych i żołnierskich. Ponieważ Żydzi mu nie
ufali, wystąpił z USP i w Norymberdze zalozył oddział Partii
Niemieckosocjalistycznej (DSP). Na zjeździe w Salzburgu doszło do porozumienia
między NSDAP i DSP w sprawie podziału stref wpływów: obszar na północ od Menu
miał być obszarem działania DSP a na południe od Menu - NSDAP. Ale był jeden
wyjątek, który nazywał się... Julius Streicher. Nie chciał on współpracować z
Hitlerem i nadal pozostawał szefem DSP w Norymberdze leżącej na południe od
Menu. Zwalczał Hitlera obrzucając go obelgami przede wszystkim na łamach
swojego tygodnika "Niemiecki Socjalista". Posunął się nawet do tego, że z
pomocą odsuniętego na boczny tor założyciela NSDAP Drexlera próbował obalić
Hitlera. Trwało to tak dwa lata, aż wreszcie w ręce Hitlera - dawnego agenta
wojskowych służb specjalnych - trafił dokument, z którego wynikało, że
Streicher nie jest aryjczykiem we właściwym tego słowa znaczeniu. HItler
zaprosił Streichera do Monachium. W restauracji "Osteria Bavaria" znajdującej
się w dzielnicy Schwabing podczas rozmowy przy kawie posunął mu papiery pod
nos. Nie minęło kilka dni, a Streicher i jego towarzysze podporządkowali się
Hitlerowi. Brama na północ została otwarta i po kilku tygodniach partia, która
swoją działalność ograniczała dotychczas do terytorium Bawarii, stała się
ogólno niemieckim ruchem Hitlera. "Kto chciał być blisko niego, ten mógł to
osiągnąć tylko poprzez czyn godny mężczyzny" - tak mówił później Streicher,
który w międzyczasie zapuścił sobie wąsy a la Hitler. To on był tym mężczyzną
który w 9 listopada 1923 r. w Monachium przez Feldherrnhalle skoczył na lufy
karabinów z okrzykiem: "Nie strzelać! Idzie Jegfo Excelencja Ludendorff!".
Niezbyt uporządkowane życie osobiste Streichera dawało jego wrogom okazji do
ataków. Wszystkie skargi na tego półżydowskiego ŻYDOŻERCĘ Hitler zbywał zawsze
tak samo: "Możliwe, że nie podoba się wam nos towarzysza Streichera. Ale wtedy,
gdy leżał obok mnie na bruku pod Faldherrnhalle, przyrzekłem sobie, że nie
opuszczę go dopóty, dopóki on mnie nie opuści".

Kiedy na początku wojny miarka sie przebrała i Streicher - gauleiter Frankonii
wykluczony został z partii przez Najwyższy Sąd Partyjny, Hitler anulował wyrok.
Streicher nadal wydawał "Stuermera". Ta założona przez niego w 1923 r.
gadzinówka przez dwadzieścia lat dobrze żyła z drukowania fantastycznych
historyjek o żydowskich mordach rytualnych i przestępstwach seksualnych. W
Trzeciej Rzeszy było to.... jedyne dozwolone pismo pornograficzne, w tym sensie
wyprzedziło swoja epokę. Dyrektor wydawnictwa z VB Amman oświadczył bez
ogródek: "Nie biorę do ręki tego świńskiego pisemka". Bardziej jeszcze niż
swoimi podburzającymi artykułami wywoływał "Stuermer" sensację swoimi
bezwstydnymi rysunkami, którymi autorem był Żyd Jonas Wolk alias Fritz Brandt.
Od czasu opuszczenia w 1919 roku szeregów Niezależnej Partii
Socjaldemokratycznej Streicher obawiał się zemsty Żydów. Hamburscy towarzysze
partyjni śmiali się z niego, gdy po przybyciu do Hamburga upierał się, że sam
zrobi sobie kawę (w restauracji) i przysięgał, że kelner w wagonie
restauracyjnym chciał go otruć.

Zemsta przyszła później, dosięgając go w 1946 roku w Norymberdze, gdzie skazano
go na śmierć przez powieszenie. Kiedy stanął przed trzynastoma stopniami,
wykrzyknął głośno: "Heil Hitler!". Zapytany zgodnie z procedura o nazwisko
odpowiedział szorstko: "Znacie je". Kiedy wchodził po stopniach, towarzyszył mu
duchowny. Będąc na górze zawołał: "Święto Purim 1946 - a teraz do Boga". Purim
to żydowskie święto radości. Gdy jego ciało osunęło się do zapadni, w
śmiertelnej ciszy usłyszano długi jęk. Niemieccy uczestnicy egzekucji określili
to jako najbardziej przerażające przeżycie z tamtej nocy. Dwaj pracownicy
krematorium pomagający załadować ciało zostali zobowiązani, że o wszystkim będą
milczeć do końca życia. Na skrzyni, do której włożono zwłoki Streichera widniał
napis "Abraham Goldberg". (Leonard Lyons "New York Post" z 7 listopada 1966 r.
str. 45.)
Na podstawie "Adolf Hitler - Begrunder Israels"Hennecke Kardel str.70 - 72

Czy zaspokoiłem twoją ciekawość? Przejrzyj resztę odpowiedzi



Temat: Rocznica konstytucji 3 maja

Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla, którego i tak potem powieszono ale symbolicznie, zawieszając jego portret na szubienicy. Fizycznie nie zdążono gdyż zbiegł już do Rosji. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej - czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku - przed kościołem św.Anny, tuż przy samym placu zamkowym - były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki "Vivat!" i "niech żyje rewolucja!"
Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:
"My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa."
Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok - mówi jedna z wersji - miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:
"książę prymas zwąchał linę,
wolał proszek niż drabinę."
I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:
"Najpierwsze w Polsce posiadał honory,
zdzierał kościoły, przedawał klasztory.
Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,
by uszedł szubienicy, zginął od trucizny.
Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.
Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: "Mogła to zrobić każda k..rwa zza Żelaznej bramy."
Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brühla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano "czwartej potencji rozbiorowej". Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego "sejmu hańby" w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę "o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej."
Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał w karty ok 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota!
Kolejny targowiczanin i współorganizator "sejmu hańby" biskup chełmski Wojciech Skarszewski został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) - zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo, że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby już w Królestwie Kongresowym nadać mu arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa "Kongresówki", uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna.

Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby "ich zasługi dla Polski" nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski! A może to nie było po to ażeby zamaskować, tylko po to ażeby po likwidacji Polski i jej królów nasz kraj miał choć wirualną ale za to nieśmiertelną i przede wszystkim kościelną monarchinię?

Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Kościół udupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu...
Oto obraz Polskiego Kościoła.

blondas_for_ever , 30.06.2008 22:30

Co na to wykładowcy historii z czernikowskich szkół. Przejrzyj resztę odpowiedzi



Strona 3 z 4 • Wyszukiwarka znalazła 161 postów • 1, 2, 3, 4







Formularz

POst

Post*

**Add some explanations if needed